Lifestyle, Podróże

Hel w jeden dzień

01

Uwielbiam morze i choćby krótka chwila na plaży potrafi wprawić mnie w niesamowity nastrój, a szum morskich fal wycisza i skłania do zatrzymania się na moment.

Od kilku tygodni szukałam okazji żeby wyruszyć na krótką wycieczkę na północ Polski. Kiedy we wtorkowy wieczór zadzwonił do mnie mój brat i zapytał, czy jadę z nim w piątek nad morze, mając na uwadze listę spraw do załatwienia, odmówiłam. Jednak myśl o tym wyjeździe nie dawała mi spokoju, w nocy nie mogłam zasnąć, a następnego dnia rano myślami byłam na plaży, a na twarzy czułam morską bryzę. Wzięłam więc kalendarz, długopis i telefon, przełożyłam wszystkie ważne sprawy na kolejny dzień, a mniej ważne na następny tydzień. W jeden dzień zrobiłam to, co planowałam robić przez kilka dni. Siedziałam do późnych godzin w nocy, żeby zdążyć i udało się.

Z samego rana w piątek razem ze znajomymi wyruszyliśmy w drogę. Prowadzeni przez miłą panią z GPSa, jadąc nad morze nieplanowanie zwiedziliśmy ponad pół Polski, do Sopotu dotarliśmy więc wieczorem, z duuużym opóźnieniem. Przywitało nas piękne słońce i tłumy na plaży. Zjedliśmy obiad i ruszyliśmy na Hel – główny punkt naszej wycieczki.

Uwielbiam drogę z Sopotu na Hel. Miejsca, w których tuż obok jezdni widać piękną zatokę wprawiają mnie w zachwyt za każdym razem kiedy tam jestem. A dziesiątki kitesurferów zachęcają do zatrzymania się na chwilę, aby popatrzeć na ich kolorowe latawce unoszące się w powietrzu. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu, bo następnego dnia o 9 rano musiałam stawić się w pracy, dlatego tym razem nie zatrzymywaliśmy się po drodze do celu.

Na Hel dotarliśmy już po zachodzie słońca ale widoki i tak były przepiękne. Zrobiliśmy sobie krótki spacer po porcie, po czym ruszyliśmy na koniec Polski (a może początek?). Piękną promenadą, z której podziwiać można pływające gdzieniegdzie statki, zeszliśmy na plażę. Po 5 minutach niektórzy z nas mieli już mokre buty i spodnie, a po kolejnych 5 byli już cali w morzu. Ostatecznie każdy z nas przemókł do suchej nitki. Silny wiatr, którym przywitał nas Hel i deszcz, który zaczął padać, nie popsuły nam jednak humorów. Spacerowaliśmy po plaży i głęboko oddychaliśmy cudownym, morskim powietrzem, ciesząc się, że możemy tam być. W drogę powrotną ruszyliśmy dopiero, kiedy zrobiło się ciemno. Do domu dotarliśmy nad ranem, choć wyjeżdżając planowaliśmy wrócić wieczorem. Wzięłam szybki prysznic i poszłam do pracy.

Nawet taka krótka podróż może sprawić, że nabierzemy sił i odpoczniemy. Warto czasem skorzystać z nadarzającej się okazji do wyruszenia gdzieś daleko od domu, nawet jeśli narobimy sobie tym zaległości albo będziemy musieli zrobić coś wcześniej niż planowaliśmy. Po takiej wycieczce z pewnością będziemy mieli więcej energii do stawiania czoła zadaniom, które czekają na nas każdego dnia.

Poniżej trochę zdjęć morza, dla tych, którzy nie mają go na co dzień.

02

Sopockie molo

1

2

Port

3

15

4 Hel

14

5

9

13

6

7

11

8

10

Dodaj komentarz