Podróże

Nicea – cz. II

Nicea - cz. II

 Nie przygotowywałam się jadąc w tę podróż. Po prostu kupiłam bilety, zarezerwowałam hotel a przed wyjazdem się spakowałam. Byłam przekonana o tym, że Nicea to dobry wybór i przeżyję tutaj super przygodę. W portfelu nie miałam zbyt wielu pieniędzy a mój francuski ograniczał się do znanych chyba nam wszystkim słów „Bonjour!” i „Merci”. I tyle wystarczyło, żeby się świetnie bawić.

Jestem zwolenniczką ograniczania wydatków w podróży i szukania tańszej alternatywy tam, gdzie jest to możliwe. W przypadku Nicei znalazłam ją tuż po przylocie. Nasz samolot lądował na Terminalu 2. Aby dostać się do centrum miasta można kupić bilet za 6 Euro i wsiąść do autobusu, który spod terminala zawiezie nas prosto do centrum, albo… Albo wsiąść do bezpłatnego autobusu, który kursuje pomiędzy Terminalem 2 a Terminalem 1, wysiadając na Terminalu 1 przejść około 100m do Promenady Anglików i wsiąść do autobusu, który za 1,50 Euro zawiezie nas w to samo miejsce. Dokładnie w ten sam sposób możemy dotrzeć na lotnisko w drodze powrotnej.

Nicea to drogie miasto, jak zresztą chyba cała Francja. Zalezienie taniego noclegu w Nicei nie jest łatwym zadaniem. Chciałyśmy z siostrą mieć własny pokój, co oczywiście wiązało się ze wzrostem kosztów ale udało mi się zarezerwować hotel w niższej cenie, jednak zdecydowanie dalej od morza i centrum. Po dotarciu do naszego hotelu dowiedziałyśmy się, że spać będziemy w innym. Jak się okazało, był zaledwie 10 minut spacerem od plaży. Nasz pokój przypominał niewielką kawalerkę. Miałyśmy pokój z maleńką kuchnią, własną łazienkę i to co ucieszyło nas najbardziej – balkon.

Rano budziło nas słońce, które wpadało przez ogromne okno. Uwielbiam takie nieśpieszne poranki jak ten ze zdjęcia.

Nicea - cz. II

W Nicei istnieje takie niepisane prawo pieszego, które upoważnia go do przechodzenia na czerwonym świetle. Wystarczy chwila, żeby to dostrzec. Kierowcy zatrzymują się za każdym razem i z uśmiechem na twarzy przepuszczają przez jezdnię.

Nicea - cz. II

Policja jeździ po mieście konno. Po swoim koniu muszą też czasem posprzątać.

Nicea - cz. II

Hulajnoga nie tylko dla dzieci.

Nicea - cz. II

Słynny targ kwiatowy. Za dnia sprzedaje się tutaj świeże owoce, warzywa, przepiękne kwiaty i małe dzieła tutejszych rzeźbiarzy, a popołudniem wystawiane są stoliki pobliskich restauracji.

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Myślałam, że makaroniki są przereklamowane ale bardzo się myliłam. To najpyszniejsze co jadłam przez tych kilka dni na Lazurowym Wybrzeżu.

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Plac Massena to również popularne miejsce w mieście. Lampy, w kształcie ludzkich postaci, które zmieniają kolory zachwycają niemal wszystkich turystów.

Nicea - cz. II

Ilość kawiarenek i restauracji w tym mieście jest niezliczona. Bardzo podobają mi się poranne rytuały Francuzów. Nieśpieszne espresso wypite w uroczej kawiarni tuż przed pracą i poranny przegląd prasy, to gwarancja udanego dnia.

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Kamieniczki w Nicei skradły moje serce. Spacerowanie uliczkami otoczonymi tak pięknymi i spójnymi budynkami to czysta przyjemność, która mogłaby trwać bez końca.

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea - cz. II

Nicea to przepiękne miasto, które urzekło mnie od pierwszej chwili. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę.

Drugie zdjęcie w dzisiejszym wpisie zrobiła moja siostra. Zapraszam was na jej Instagram po więcej pięknych ujęć.

Dodaj komentarz