Odżywianie

Zmiany w mojej diecie

Zmiany w mojej diecie

W ubiegłym miesiącu na blogu pojawił się wpis o korzyściach jakie odczułam ze zmiany diety, zobaczyć go możecie tutaj. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o tym jakie zmiany w mojej diecie wprowadziłam, co w konsekwencji sprawiło, że poczułam się dużo lepiej.

Produkty, które wykluczyłam z mojej diety całkowicie to: mięso i wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego takie jak mleko, sery, twarogi, jogurty, masło itp., rafinowany olej, napoje gazowane oraz wszystkie leki.

Ograniczyłam: cukier, mąkę pszenną, czarną herbatę, chipsy, słodycze sklepowe.

Do mojej diety wprowadziłam więcej: warzyw, owoców, roślin strączkowych, orzechów i nasion, super foods, wody i ziołowych herbat.

Nie czuję, że takimi „restrykcjami” katuję samą siebie. Widząc jak ogromne korzyści przynoszą mi takie zmiany w mojej diecie i rezygnacja z tych produktów, po prostu nie mam ochoty ich jeść. Jeśli widzę, że coś mi nie służy, to z tego rezygnuję. Nie cierpię z tego powodu i nie czuję, że coś tracę. A wręcz przeciwnie. Dzięki zrezygnowaniu z jednych produktów, odkryłam bogactwo innych.

Dlaczego część produktów jedynie ograniczyłam?
Bo czasami najzwyczajniej w świecie chcę do filmu zjeść chipsy a w przerwie między zajęciami zjeść ciastko, a nie mam ochoty ich robić sama. I dopóki nie jem tego niemal codziennie a jedynie raz na jakiś czas, to nie odbija się to źle na moim samopoczuciu. Oczywiście warto mimo wszystko wybierać zdrowsze chipsy czy słodycze (których ostatnio na szczęście jest już coraz więcej w sklepach). Ale nie ma też sensu popadanie w paranoję. Paczka chipsów od czasu do czasu naprawdę nie wyrządzi nieodwracalnych szkód w naszym organizmie.

Przez prawie dwa lata rzeczywiście nie tknęłam produktów, które postanowiłam całkowicie z mojej diety wykluczyć. Ostatnio jednak zdarzyło mi się dosyć często je jeść. Były w cieście, sałatce, pizzy. Nie wybierałam ich specjalnie, czasem po prostu nie było nic innego (w podróży czasem się to zdarza). A przez to wszystko co jadłam niestety wróciły bóle brzucha czy głowy i bez leków się nie obeszło. Ostatni miesiąc był więc niezwykłym wyzwaniem dla mojego organizmu. Na szczęście wzmocniłam go na tyle, że i tak całkiem nieźle sobie poradził. Ale przypomniały mi się czasy zanim zaczęłam odżywiać się roślinnie i zdecydowanie nie chcę do nich wracać. Moje nawyki żywieniowe pozostają więc bez większych zmian.

Zmiany w mojej diecie

Zmiany w mojej diecie

Zmiany w mojej diecie

Zmiany w mojej diecie

Zmiany w mojej diecie

Dodaj komentarz